Trasy „ADV Weekend”

ADV-Weekend to koncepcja 2,5 dniowych tras w poszczególnych województwach dla motocykli “adventczerowych”:

  • w piątek po pracy dojazd asfaltami + 3-4h jazdy w terenie,
  • sobota 9-12h
  • w niedzielę 6-h, żeby zdążyć jeszcze przed zmierzchem asfaltami wrócić do domu.

Założeniem są noclegi na dziko w terenie, co ma nadać temu większego wrażenia “przygody” niż nocleg w ciepłym łóżku w hotelu. To taki powrót do harcerskich klimatów dla panów po 40-tce, bo z moich obserwacji wynika, że to najczęstsi motocykliści na motocyklach klasy ADV.

Motywacja

Przed utworzeniem tras TET jeździłem trasy poza asfaltem “klecąc” je z map turystycznych i rozpoznaniem bojem w terenie. Trasy TET dały nową jakość: pobierało się GPX i można było lecieć w trasę skupiając się na jeździe, a nie martwieniu się, czy droga nagle się nie skończy w miejscu, skąd będzie trudno zawrócić, albo okaże się nielegalne i może zostać ukarane mandatem. Jednak tras TET w Polsce jest nie aż tak dużo, a poza tym startując z centralnej Polski wychodzą tylko 4 logiczne pętle o długości trochę dłuższej niż do przejechania w weekend.

Nową epoką było stowarzyszenie RATs, które dało zamkniętej społeczności forum wymiany i know-how jak tworzyć własne trasy i udostępniać je jako GPX. Podaż nowych tras jest imponująca, jednak mają one swoją specyfikę: są relatywnie krótkie, pojedynczo krótsze niż na cały weekend, a poza tym rozchodzą się promieniście od większych miast, bo stamtąd startują ich autorzy i większość lokalnych użytkowników. To oznacza, że przyjeżdżając na “gościnne występy”, gdy chcemy zacząć od granicy województwa i logicznym drogami objechać w weekend najciekawsze miejsca, to okazuje się, że z lokalnych RATs’ów trudno coś złożyć.

Pomysł na trasy ADV-Weekend jest wzorowany na trasach ACT (Adventure Country Tracks), które są logicznymi trasami na danym obszarze na 5-6 dni w offie, razem z dojazdem jest to dobry tygodniowy urlop. Mój pomysł jest analogiczny, tylko lokalny w Polsce i na weekendy.

Powody dlaczego warto spróbować

Polska, wbrew pozorom, ma wiele miejsc, gdzie można pojeździć fajnymi trasami poza asfaltem i zobaczyć ładne miejsca. Cudze chwalimy, a swojego nie znamy, opowiadając o wyprawach do Rumunii, na Bałkany czy Gruzji, a niedaleko nas jest sporo terenów, gdzie radość z jazdy też będzie nie mała.

Większość z nas nie może sobie pozwolić na więcej niż jeden wielodniowy urlop pozwalający na zagraniczny wyjazd, a “wyszarpanie” kilku weekendów wydaje się o wiele łatwiejsze. Moim zdaniem może być nawet więcej zabawy jest z kilku wyjazdów lokalnych, niż jednego “wyczekiwanego” do jakiegoś odległego kraju. Ponadto na weekend w sąsiednim województwie jest łatwiej namówić znajomych, niż na tygodniowy wyjazd na południe Europy.

Krótki lokalny wyjazd to doskonały trening dla kierującego oraz weryfikacja motocykla i wyposażenia podróżniczego przed dalszymi wyjazdami.

Spanie pod namiotem, umiejętność zanikająca we współczesnym społeczeństwie, zbliża do natury i pozwala “odskoczyć” od biurowo-rodzinnej codzienności. Ponadto można dowiedzieć się, że 2 noce bez kąpieli i golenia się, to nie jest aż taki wielki straszny dramat, jakby się mogło wydawać. Samo przygotowanie się do takiego wyjazdu, oraz rozwinięcie i złożenie namiotu, rozwija nam praktyczne umiejętności w obszarze, który wśród typowych 40-latków-plus wydają się zanikać, gdy za dużo czasu spędza się na trasie jedzenie-komputer-telewizor.

Praktyczną zaletą krótkich wyjazdów weekendowych pod namiot jest też to, że w przypadku niesprzyjającej prognozy pogody można bez wielkich konsekwencji wyjazd przesunąć lub odwołać (brak jakichkolwiek rezerwacji)

Jak się przygotować?

Przede wszystkim trzeba mieć motocykl, najlepiej średniej wielkości motocykl ADV, jak moja Yamaha Tenere 700. Większym motocyklem, jak duży BMW GS, Africa Twin, Triumph Tiger 1200 pewnie też da się te trasy przejechać, ale może być trudniej w terenie, szczególnie jeżeli warunki po deszczu będą błotniste. Lżejszym motocyklem dual-sport czy enduro też można próbować, tylko dojazd autostradami będzie bardziej męczący. Do motocykla warto założyć opony typu 50/50, bo na szosowych będzie problem z piachu i błocie. Ogólnie trzeba się kierować zasadą “im mniejsze umiejętności, tym potrzebne lepsze opony”. Przed wjazdem w teren warto zmniejszyć ciśnienie w kołach do wartości zalecanej przez producenta, u mnie do 2,0 i 2,0 bar.

Nawigacja: trzeba mieć urządzenie, do którego zaimportujecie pobraną trasę w formacie pliku GPX. Ja niezmiennie rekomenduję urządzenia Garmin Zumo XT, korzystam ze starego modelu “1” i nadal jestem z niego zadowolony. Oczywiście można użyć dobrze zamontowanego telefon komórkowego z aplikacją OSMAnd, ale ma to kilka wad, o czym napiszę kiedyś osobny artykuł.

Wyposażenie biwakowe: zachęcam do noclegu na łonie natury, ale to wymaga namiotu, pompowanej maty oraz śpiwora – tym grubszego, im ma być zimniej. Do tego latarka, na wszelki wypadek jakaś cieplejsza kurtka i czapka i to wszystko. Sugeruję zupełną rezygnację z zabierania jedzenia i sprzętu do jego przygotowania  – zaletą Polski są często spotykane stacje Orlen, gdzie spokojnie można zjeść dobre śniadanie i zaopatrzyć się w kanapkę na kolację, a obiad spokojnie zjemy po drodze – trasy ADV-Weekend są tak pomyślane, żeby takie stacje były po drodze, szczególnie na początku i końcu dnia jazdy.

Pakowanie. Tradycyjnie odradzam twarde kufry na rzecz miękkich toreb umieszczonych po bokach motocykla i możliwe nisko – dzięki temu waga całego motocykla jest mniejsza, ewentualne wywrotki bezstresowe, bo nie uszkodzimy ani kufra, ani własnej nogi, która może pod niego wpaść. 

Umiejętności i przygotowanie kondycyjne: przed wybraniem się na taką wycieczkę warto najpierw pojechać na szkolenie jazdy na motocyklu w terenie, które nauczy nas podstaw: pozycja, trzymanie kierownicy, operowanie gazem, sprzęgłem i hamulcem w terenie, itp. Na szkoleniu spokojnie nauczą nas jazdy w piasku, który często występuje w Polsce, a bez podstawowej umiejętności jazdy w takich warunkach, pokonywanie piaszczystych odcinków będzie męczące i grożące wywrotami. 

Ważne też jest przygotowanie kondycyjne – 9-12 godzin jazdy, z czego duża część na stojąco w terenie jest męcząca. Ja niezmiennie rekomenduję regularne wizyty na siłowni, dzięki czemu później jazda jest przyjemnością, a następnego dnia jest ochota na “jeszcze więcej”, a nie umieranie od bólu w różnych częściach ciała.

Poziom trudności

Poziom trudności jest średni, taki jak TET i większość RATs, ewentualne trudniejsze miejsca są oznaczone i można je ominąć, ale dużo zależy od warunków pogodowych i ilości błota, umiejętności kierującego, ciężaru oraz rodzaju ogumienia motocykla. Mam nadzieję, że filmy, które umieszczam na kanale Ride Europe na YouTube, dają pogląd na to, czego można się spodziewać.

Podsumowanie

Jeżeli po powyższym opisie czujesz zmotywowany (zmotywowana) to zachęcam do pobrania pliku GPX i ruszenie w trasę, najlepiej w gronie znajomych.

Jeśli korzystasz z moich tras, inspiracji lub relacji z podróży i chcesz wesprzeć dalszy rozwój bloga, możesz postawić mi symboliczną kawę na buycoffee.to.

⚠️ Ostrzeżenie

Dokładam starań, aby trasy były legalne i na odpowiednim “średnim” poziomie, a miejsca trudniejsze oznaczam, dając Wam w ten sposób możliwość ich ominięcia. Ale przez to że obszary zakazów się cały czas zmieniają, a poziom trudności zależy od warunków pogodowych i indywidualnych motocyklisty, to nie biorę odpowiedzialności za żadne konsekwencje prawne lub zdrowotne wynikające z korzystania z moich tras.